Czasami są takie chwile, które nie do końca wychodzą tak, jak sobie je wymarzyliśmy… a mimo to zostają w pamięci na długo. Tak właśnie było podczas naszej pierwszej fiesty balonowej w Aeroklubie Ziemi Lubuskiej – „Balonowe Grono 2026”.
Plan był piękny. Dwa dni, piątek i sobota, sześć ekip balonowych, wspólne loty nad miastem, trochę sportowej rywalizacji, a przede wszystkim spotkanie ludzi połączonych jedną pasją – miłością do balonów.
Na nasze pierwsze „Balonowe Grono” przybyło sześć wspaniałych ekip:
- Andrzej Breitkopf – Balon Stelmet
- Damian Nyczka – własny balon
- Ryszard Krukowski – własny balon
- Jakub Grajek – balon Nexbau
- Piotr Grajek – balon Nexbau
- Mirosław Kowalski – balon OponyExpress

Sześć ekip, sześć balonowych historii i jedna wspólna pasja. Wszyscy przyjechali z nadzieją na piękne loty i wspólne chwile spędzone wysoko nad ziemią. O godzinie 14:00 spotkaliśmy się jako sekcja balonowa i organizatorzy. Zaczęło się przygotowywanie sali w nowym hangarze, ostatnie prace i oczekiwanie na przyjazd naszych gości oraz ekip. I tutaj warto zatrzymać się na chwilę. Bo wszyscy, którzy zaangażowali się w przygotowanie tego wydarzenia, naprawdę stanęli na wysokości zadania.
Każdy dołożył swoją cegiełkę, swój czas, energię i serce. A razem z przybyłymi ekipami oraz rodziną śp. Jagody Gancarek stworzyliśmy coś, czego nie da się zaplanować ani wpisać w żaden harmonogram. Cudowną, niepowtarzalną atmosferę. Atmosferę, w której od pierwszych chwil było czuć życzliwość, wspólną pasję i radość ze spotkania. I chyba właśnie to było najpiękniejsze w całym tym wydarzeniu.
Tego dnia szczególnymi gośćmi była rodzina śp. Jagody Gancarek. Ich obecność miała dla nas ogromne znaczenie. Wraz z nami wszystkie ekipy i rodzinę Jagody przywitał zastępca dyrektora Aeroklubu Ziemi Lubuskiej, dr Jarosław Gniazdowski. Później pojawiła się nadzieja, że może jednak uda się zrobić choć jeden lot… Próbowaliśmy postawić balon Damiana Nyczki. Rozłożony materiał, przygotowania, skupienie i ta charakterystyczna myśl: „Może jednak się uda…” Ale wiatr miał inne plany. Porywy były zdecydowanie zbyt silne. Bezpieczeństwo było najważniejsze, więc musieliśmy odpuścić. A piątkowy dzień dopełniła jeszcze burza. Tym razem niebo powiedziało nam wyraźnie: nie dziś.
I wtedy wydarzyło się coś, czego chyba nikt wcześniej nie planował.
Skoro nie mogliśmy wzbić się w powietrze, postanowiliśmy po prostu być razem. Wieczorem pojawił się grill. Były rozmowy, śmiech, żarty i mnóstwo uśmiechów. Ludzie, którzy jeszcze chwilę wcześniej liczyli na loty, siedzieli razem, rozmawiali i cieszyli się swoją obecnością.
I chyba właśnie wtedy zrozumieliśmy, że fiesta balonowa to nie tylko balony unoszące się nad ziemią. To przede wszystkim ludzie.
To wspólna pasja.
To przyjaźnie.
To rozmowy ciągnące się długo po zachodzie słońca.
To śmiech, którego nie da się zaplanować.
To chwile, które zostają w pamięci.
Nasza pierwsza fiesta nie miała ani jednego wspólnego lotu.
A mimo to… była piękna.
Bo czasami pogoda potrafi zabrać nam lot, ale nie jest w stanie zabrać nam wspomnień.
I chyba właśnie dlatego już dziś wiemy, że „Balonowe Grono” musi mieć swoją kolejną odsłonę. Razem z pozostałymi ekipami chcemy wrócić za rok. Mocniejsi, bogatsi o doświadczenie i – miejmy nadzieję – z jeszcze większą liczbą balonów.
Chcemy, żeby z czasem stało się to tradycją naszego Aeroklubu Ziemi Lubuskiej. Bo może pierwsze Balonowe Grono 2026 nie zapisało się na niebie… Ale z pewnością zapisało się w naszych sercach. I być może właśnie tak zaczynają się najpiękniejsze tradycje.
Od pierwszego spotkania.
Od ludzi.
Od wspólnej pasji.
Od marzenia, które mimo przeciwności wciąż chce się spełnić.
Do zobaczenia na kolejnym gronie.
Oby tym razem wiatr był po naszej stronie.
Sekcja Balonowa
Aeroklubu Ziemi Lubuskiej
Autor zdjęć i tekstu: Tomasz Bary